Temat tygodnia
Kto powinien zainteresować się karierą w dziale FP&A?
Trwa ładowanie. Prosimy o chwilę cierpliwości.

Czy analityk odpowiada za złe kredyty?

Co grozi analitykowi, jeśli nie zweryfikuje prawidłowo wniosku kredytowego, a klient nie będzie spłacał swoich zobowiązań? Wszystko zależy od tego, czy wina pracownika była umyślna.
Kategoria: Wiadomości
28.05.2013
Załóżmy, że analityk kredytowy, odczuwający presję ze strony pracodawcy na szybkość rozpatrywania wniosków kredytowych nie dopełnia procedur weryfikacji kredytobiorcy. Klient okazuje się tzw. "słupem", czyli osobą podstawioną do wyłudzenia kredytu albo posługuje się fałszywymi dokumentami. Kredyt jest spłacany np. przez miesiąc, a potem raty przestają wpływać na konto. Bank ma kolejny "zły kredyt". Czy analityk może mieć z tego powodu problemy? Czy bank może go zmusić do finansowej odpowiedzialności za powstałe szkody?


Choć wiele kredytów jest ubezpieczonych, nadmiar niespłacanych zobowiązań klientów jest dla banków szkodliwy. Ubezpieczenia i postępowania windykacyjne to nie podstawowy biznes banków, jednakże na pewno oznacza koszty i stratę czasu na prowadzenie spraw. Czy bank może dochodzić odszkodowania od analityka? Jeśli pracownik przestrzegał wszystkich procedur przy weryfikacji, nie będzie to możliwe.

– Ryzyko tego, że klient nie spłaci kredytu, jest ryzykiem prowadzenia działalności gospodarczej – mówi Paweł Ziółkowski, prawnik z Warszawy i właściciel Biura Doradztwa Gospodarczego. – Według kodeksu pracy pracodawca nie może przerzucać takiego ryzyka na pracownika.


Umyślnie czy nieumyślnie?


Jeśli odpowiedź na powyżej postawione pytanie okaże się twierdząca (jak w opisanym na początku przypadku), oznacza to, że analityk nie dochował staranności w pracy i zaniedbał ustalone procedury weryfikacji kredytobiorcy. I tutaj pojawia się temat winy.
 
– W takiej sytuacji mamy do czynienia z rozpatrywaniem odpowiedzialności pracowniczej za szkodę wyrządzoną pracodawcy – mówi Piotr Górny, radca prawny z kancelarii adwokacko-radcowskiej CGS Czyżowski Górny z Warszawy. – Analityk może odpowiadać wówczas w granicach swojego 3-miesięcznego wynagrodzenia, a bank-pracodawca musi wykazać, że szkoda, czyli udzielenie „złego” kredytu, nastąpiło wskutek niewykonania lub niewłaściwego wykonania obowiązków pracowniczych. Dla tej odpowiedzialności nie trzeba wprowadzać specjalnych zapisów umownych.  Wystarczą zasady ogólne określone w Kodeksie pracy.

A co jeśli pracodawca chce dochodzić od analityka pełnej kwoty poniesionej straty? Musiałby wtedy udowodnić, że wina pracownika była umyślna. W praktyce z taką winą najczęściej mamy do czynienia gdy analityk kredytowy współdziała z nieuczciwymi kredytobiorcami; wie, że nie będą spłacać zobowiązań, i liczy, że pojedyncze "wypadki przy pracy" podczas weryfikacji wniosków kredytowych nie ściągną na niego jakiekolwiek podejrzeń.


– Jeśli pracownik umyślnie wyrządził szkodę, to zgodnie z art. 122 k.p. obowiązany jest do jej naprawienia w pełnej wysokości – mówi radca prawny Kamil Szymański, który  prowadzi kancelarię w Warszawie i specjalizuje się w prawie pracy. – Według Sądu Najwyższego umyślność występuje wtedy, gdy sprawca chce wyrządzić szkodę w mieniu pracodawcy i celowo do tego zmierza (czyli ma zamiar bezpośredni) lub ma świadomość szkodliwych skutków swego działania i przewiduje ich nastąpienie, ale godzi się na nie, choć nie zmierza bezpośrednio do wyrządzenia szkody (czyli ma zamiar ewentualny). Umyślne niedopełnienie obowiązku nie musi być uznane za równoznaczne z umyślnym wyrządzeniem szkody, zwłaszcza jeżeli z okoliczności sprawy wynika, że wyrządzenie szkody nie było objęte zamiarem sprawcy. 

W omawianym na wstępie przypadku analityk kredytowy skupiał się przede wszystkim na tym, aby sprostać wymaganiom pracodawcy co do ilości procedowanych wniosków kredytowych. Najprawdopodobniej nie brał pod uwagę tego, że przyzna kredyt nieodpowiedniej osobie – nie było to jego celem. Istotne było aby wykonywać jak najszybciej pracę.

– Samo niedopatrzenie obowiązków jest oczywiście przewinieniem – mówi Paweł Ziółkowski. – W omawianym przypadku pracodawcę należałoby jednak uznać przynajmniej za współwinnego. Jeśli realizacja planów wymagała od pracownika rezygnacji z drobiazgowej kontroli danych kredytobiorcy lub niedokładnej weryfikacji zdolności kredytowej, to oznacza, że pracodawca zmusił analityka do popełnienia błędu przez wadliwą organizację pracy.


Zamiast odbierać – nic ci nie damy


Odzyskiwanie strat poniesionych z powodu "złych kredytów" banki i firmy pożyczkowe mogą realizować w inny, bardziej wyrafinowany sposób, niż udowadniając winę analityka przed sądem. Wystarczy do tego odpowiednia konstrukcja wynagrodzenia, podobna do umów stosowanych czasem w branży telekomunikacyjnej oraz planach finansowych i ubezpieczeniach. Pracownik otrzymuje premię za daną transakcję tylko wtedy, gdy klient działa zgodnie z postanowieniami umowy, czyli płaci.

– Ponieważ możliwość dochodzenia odszkodowania od pracownika jest stosunkowo trudna, bo wymaga od pracodawcy co najmniej udowodnienia niewłaściwego wykonywania obowiązków oraz winy, zdarzają się próby powiązania odpowiedzialności pracownika z dalszym losem danego produktu finansowego – tłumaczy Piotr Górny. – Konstruowane są różnego rodzaju systemy motywacyjne zawierające premie, prowizje, nagrody i bonusy, uzależniające wypłatę dla pracownika np. od "wykonywania umowy" przez pozyskanego klienta tj. realnych spłat kredytu. 

Czy takie działanie jest legalne? Na nieszczęście dla pracowników: tak. Kodeks pracy określa tylko, że wynagrodzenie ma być płatne raz w miesiącu, najpóźniej do 10. dnia miesiąca. Nie precyzuje dozwolonych i niedozwolonych podstaw naliczania premii.

– Wyplata premii tylko od kredytów spłacanych jest w istocie pewną formą przerzucania na pracownika ryzyka prowadzenia działalności gospodarczej – zauważa Paweł Ziółkowski. – Jednak cała operacja jest przeprowadzana w białych rękawiczkach i nie można jej niczego zarzucić pod względem prawnym.


Kiedy potrącą?


Czy analityk, przez którego zaniedbania bank doznał szkody, powinien się obawiać braku najbliższej wypłaty? Nie tak szybko. Na szczęście pracowników przed nieuzasadnionym obowiązkiem naprawy szkody poniesionej przez pracodawcę chronią przepisy prawa pracy.

– Analityk-pracownik jest chroniony nie tylko limitem miesięcznego potrącenia, ale także dzięki szczegółowemu określeniu podstawy potrącenia wynagrodzenia – mówi Piotr Górny. – Pracodawca musi albo uzyskać tytuł wykonawczy, czyli wyrok, albo pisemną zgodę pracownika na potrącenie znanej mu co do wysokości i podstawy kwoty. Jeżeli pracodawca takiej zgody nie ma, musi wytoczyć pracownikowi proces, aby uzyskać wyrok zasądzający i dopiero wówczas egzekwować kwotę przymusowo.


To oznacza nie tylko to, że bank nie może analitykowi potrącić dowolnej kwoty bez jego zgody. Niedopuszczalne są także oświadczenia o zgodzie na potrącenie wynagrodzenia podpisane "in blanco". Chodzi o oświadczenia przedstawiane pracownikowi do podpisu przed rozpoczęciem pracy, w których godziłby się na pokrywanie szkód wynikających z jego winy, w pełnej ich wysokości. Analityk decydujący o kredytach, o ile ma umowę o pracę, jest też chroniony przed wykorzystaniem przez pracodawcę weksli. Według wyroku Sądu Najwyższego z 26 stycznia 2011 roku umowa o pracę między stronami wyklucza zastosowanie weksla w celu obciążenia pracownika dodatkowymi kosztami spowodowanych przez niego strat, przekraczającymi wysokość wskazaną w kodeksie pracy. Muszą uważać jednak na to Ci, którzy pracują na podstawie umowy cywilno-prawnej. Podstawowa i prosta zasada dla nich brzmi: jeśli zleceniodawca lub kontrahent podsuwa Ci do podpisania weksel na poczet „pokrycia ewentualnych strat”, grzecznie podziękuj za poświęcony Ci czas i pożegnaj się.

Zobacz również